Łączna liczba wyświetleń

piątek, 21 stycznia 2011

Pierwsze chwile, pierwsze wydarzenia...


Zawsze na poczatku wyjazdow tak jest, ze tyle sie dzieje, ze nie wiadomo co opisywac i jak szczegolowo. Tak i jest w tym przypadku, minuta za minuta leci a wrazen tylke, ze mozna by opisac kilka linijek. Najwazniejsze, ze jestem juz tu, we Florianopolis i jest tak jak na obrazkach, cieplo tak jak przewidywano, a ludzie sa mili tak jak myslalam:) Dzis okolo poludnia spotkalam sie z Nara, ktora jest koorydnatorka od wymian korporacyjnych (Diretora de Intercâmbios Corporativos). Pokazala mi nowy dom, w ktorym bede mieszkac...w atmosferze czuc tam cos takiego jak w Republika, w ktorej mieszkalam w Portugalii, choc tylko 4 osoby tam mieszkaja, chlopak, ktory mnie oprowadzal, mowil cos o wielu imprezach, o tym, ze lubia grac na instrumentach i ogolenie porzadek wskazywal na dosc luzne podejscie do zycia. Do wyboru mialam jeszcze mieszkanie z rodzina...jesli tu mi sie nie spodoba to bede moga zmienic. Potem z Nara poszlysmy do mieszkania prezydenta AIESEC, ktrory jeszcze spal, albo znow spal. Nara wytlumaczyla mi na czym polega projekt, w ktrorym bede pracowac i jaki jest jego cel. Tlumaczyla mi wszystko po portugalsku! Tylko dopytywalam po angielsku, wiec czuje, ze sie tu duzo naucze!!! Potem pojechalysmy do duzej galerii, gdzie wymienilam moje dolary na brazylijskie reale i zakupilam brazylijsku numer telefonu (10 reali plus dodatkowo musze zaplacic 10,20 lub 30 reali w zaleznosci od taryfy jaka chce miec). Lody kosztuja 3 reale za galke... Teraz czytam dokumentacje, ktora musze znac do pracy. Wieczorem Nara pomoze mi przewiezc rzeczy a potem jest impreza, na ktorej mam nadzieje poznac reszte paktykantow.

Impreza jednak się nie odbyła i dalej nie znam innych praktykantów...na pewno kiedyś ich tu spotkam. Dom, w którym mieszkam, rzeczywiście jest republiką, nie ma tutaj żadnych sztywnych zasad jak w republikach w Portugalii. Posiłki często jada się razem, ale tylko dlatego, że ktoś czasem coś ugotuje i wtedy zazwyczaj dzieli się z innymi. Nie wiem kto odpowiada za porządek... chyba nikt...Jedyną zasadą jaką poznałam jest zmywanie naczyń: każdy zmywa po sobie, zresztą jest to raczej oczywista sprawa... Dom jest dość duży ma 5 sypialni, 2 łazienki, kuchnię i duży pokój z kominkiem, który grzeje dom w zimie. Za domem jest niewielki ogródek, w którym odbywają się grille, za ogródkiem płynie rzeczka, która bardzo hałasuje i szum słychać bardzo wyraźnie w domu. Natura otacza ten dom, szczególnie z rana, ale też w ciągu dnia słychać świergot ptaków. Mamy tutaj też psa, ale nie jest łasy na ludzkie jedzenie...zazwyczaj nie ma go w domu, bo gdzieś sobie hasa.  Ludzie w Republice są bardzo otwarci i chętni do goszczenia różnych osób. Od niedawna przyjmują osoby z coach-surfingu w swoim domu, oprowadzają ich i spędzają czas razem z nimi. Ze stałych mieszkańców w domu są obecni Refael i Max, mieszkają tutaj jeszcze 2 dziewczyny ale nie ma ich obecnie, bo są na letnich wakacjach. W Brazylii semestr na uniwersytetach zaczyna się w marcu, czyli po karnawale. Dlatego obecnie nie ma w mieście dużo studentów. Dodatkowo mieszka tutaj gościnnie dwóch chłopaków z Sao Paulo, którzy przyjechali tutaj na wakacje, są to znajomi stałych mieszkańców. Mieszka tu też jedna dziewczyna, która też odbywa praktykę we Florianopolis(ale nie z AIESEC) i zostanie chyba gdzieś do lutego.Wszyscy też bardzo dobrze mówią po angielsku, ale chętnie pomagają mi w nauce portugalskiego:)

3 komentarze:

  1. Dla tych, którzy czekają aż coś napiszesz to wszystko co napiszesz to trochę za mało. To jednak dobrze, bo czekam zawsze na nowy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiedz jaki tam ocean? Również zimny jak w Portugalii?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na razie kąpałam się dwa razy i za pierwszym razem woda była ciepła za drugim razem zimna jak w Portugalii. Więc ciężko mi powiedzieć jak jest ogólnie...może zmiennie:)

    OdpowiedzUsuń