Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 1 marca 2011

Brazylijskie systemy

W Brazylii tak jak w każdym kraju życie się toczy, tutaj trochę wolniej niż w innych krajach, ale jak to się mówi...zawsze do przodu. Jednakże dla typowego obcokrajowca, jakim jestem i ja niektóre brazylijskie oczywistości są zaskakujące. Rozwiązania, które po prostu są, bo wydawały się tutaj najłatwiejsze, dla mnie są czasami dziwactwem, czasem kompletnym brakiem pomyślunku, czasem nietypową pomysłowością. Prześledźmy zatem brazylijskie systemy życia codziennego:




System autobusowy
W upale normalne jest
podnoszenie
koszulek, jak na zdjęciu.
Typowy autobus we Florianopolis.
Niby istnieje rozkład jazdy. Znajduje się na stronie internetowej, jednak można tam znaleźć tylko godziny, w których autobusy wyruszają z punktu startowego. Trzeba sobie w głowie doliczyć ile mniej więcej może autobusowi zająć dojechanie do naszego przystanku autobusowego, co niestety nie daje nam wielkiej dokładności. Można też wybrać drugi sposób, który czasami stosuję ale nie zawsze dobrze się sprawdza. Jest to sposób „chybił trafił”, czyli idzie się na przystanek i czeka aż autobus przyjedzie, między czasie nie zamartwia się ani nie stresuje tylko relaksuje się albo gawędzi z innymi czekającymi na przystanku.  Do autobusu można wsiąść tylko przez przednie wejście koło kierowcy. Następnie trzeba przejść przez taką bramkę, która się przekręca, bardzo ciężko się przez nią przechodzi. Nie można też być zbyt otyłym, bo już lekko grubi muszę przeciskać się bokiem. Przy bramce z jednej strony jest umocowany automat dla osób, które maja kartę autobusową, z drugiej strony siedzi sprzedawczyni z kasą, która kasuje tych, którzy karty nie mają i to kasuje sporo bo aż 2,95 reali. Mało jest autobusów bezpośrednich w dalekie obszary wyspy i trzeba się przesiadać na terminalach, co dodatkowo zwiększa ilość czasu spędzonego na podróży. Na Wikipedii jest zresztą napisane, że Florianopolis ma jeden z najgorszych systemów komunikacji miejskiej.




System stołówkowy
Chodzi tutaj o system stołówkowy w pracy, który podobno jest bardzo powszechny w Brazylii. Koło 12 jest tutaj przerwa na lunch, czyli tak zwane „almoço”. Przed stołówką ustawia się ogromna kolejka i się czeka, ale oczywiście z uśmiechem na twarzy i rozmawiając z innymi. Kiedy nadchodzi nasza kolej, najpierw możemy sięgnąć po plastikowy kubeczek, do którego nalewamy caipirinhę (czyli alkoholowego napitku) – to chyba na zaostrzenie apetytu. Potem chwytamy za talerz i zaczynamy nakładanie…ajjj to jest najtrudniejsze, bo wszystko wygląda przepysznie! Nałożyć można ile się chce, ale niedaleko stoi waga, która nam powie ile musimy zapłacić za porcyjkę. Rachunek wypisuje nam sympatyczny pan. Po konsumpcji ustawiamy się do następnej kolejki, która ma nas doprowadzić do kasy, by zapłacić rachunek. Stoimy jednak przy ekspozycji tortów i innych ciasteczek, które chcą być zejdzie!!! Ciężko im się oprzeć, dobrze, że docieramy w końcu do darmowej kawy i 3 opcji jej posłodzenia: poprzez cukier biały, trzcinowy albo za pomocą słodzika.  Ten trudny wybór pozwoli nam zapomnieć o pysznych ciastach i uda nam się zapłacić bez zbędnych kosztów dodatkowych.




System parasolkowy
Deszcz jest tutaj obfity, z pewnością dlatego system parasolkowy jest tutaj dość rozwinięty. Po wejściu do galerii sklepowych napotykamy stojak z workami o podłużnym kształcie. Tam należy umieścić swoją parasolkę, by woda nie kapała na podłogę. Mniejsze skepiki stosują po prostu wiadra, w których należy zostawić swój parasol.









System supermarketowy
A dokładniej system dostania się do kasy. Po pierwsze proklamuję zakaz wstępu do sklepów między godzinami 17 -20 bo kolejki są niemożliwe. Stojąc w kolejce Brazylijczycy konsumują po trochu produkty, które zaraz kupią. Wcale im się nie dziwię, pracownicy kas są bardzo zrelaksowani i nie bardzo angażują się w swoją pracę. Kiedy dochodzi do zapłaty obowiązkowo jest zadane pytanie: „credito ou debito” – czyli czy mam kartę kredytową czy płatniczą. Z jakiegoś powodu muszą to wiedzieć bym mogła zapłacić. Ci wolni kasjerzy jednak są tak mili, że zawsze pakują wszystkie rzeczy do siatek i w ogóle ich nie oszczędzają, pakują po jednej, dwie rzeczy do siatki i następna! Pewnie boją się, że siatka się rozerwie pod ciężarem zakupów. Oczywiście to, że pakują nam siatki wcale nie przyśpiesza procesu. Czasem sama zaczynam pakować, ale ich to nie odstrasza i pomagają mi pakować.




System kolektywnego picia alkoholu
Zazwyczaj jeśli jemy razem w barze czy restauracji i zamawiamy piwo to zamawiamy jedną dużą butelkę dla wszystkich. Butelka jest umieszczona w specjalnym plastikowym opakowaniu, które ma utrzymać piwo w temperaturze jak najzimniejszej, gdyż jak twierdzą sami Brazylijczycy, piwo jest tutaj zdatne do picia tylko w formie bardzo zmrożonej by jak najmniej czuć smak, takie jest bowiem pyszne. Jeśli butelka zacznie świecić pustkami, należy wyciągnąć butelkę z plastikowego opakowania. To jest znak dla kelnera, który bez słowa przynosi koleją butelkę i umieszcza ją w plastikowym opakowaniu.








System śmieciowy
Śmieci umieszcza się w koszykach, które umiejscowione są wysoko nad ziemią przy płocie. Nie mogłam zrozumieć czemu, te kosze są tak wysoko, podobno to prewencja przeciwko psom, które mogłyby rozszarpać śmieci. Niektóre domy nie mają tych koszyków i wieszają śmieci na płocie.






System lodówkowy
Lodówka jest tutaj o wiele ważniejszym urządzeniem domowym niż u nas. W Brazylii prawie każdy otwarty produkt musi się znaleźć w lodówce, gdyż jest za gorąco by trzymać go na zewnątrz. Sprowadza się to do tego, że w lodówce trzyma się kawę i cukier!!! Nie mogłam w to uwierzyć na początku, ale teraz już się przyzwyczaiłam.





System toaletowy
Niestety zużyty papier toaletowy trzeba umieszczać w kuble na śmieci a nie bezpośrednio do muszli klozetowej. Znam już ten system z Portugalii ale dalej go nie popieram i nie lubię!


5 komentarzy:

  1. System śmieciowy
    Czemu pojemniki są na zewnątrz na stale, czy codziennie są odbierane?

    System toaletowy
    Tak sam system toaletowy jest w Bułgarii, z może był (dawno tam nie byłem).

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy codziennie ale na pewno czesciej niz raz w tygodniu. Nie rozumiem czemu nie maja plastikowych kublow jak my, tylko takie koszyki, ale moze ma to cos wspolngo z klimatem, moze wystawiaja te smieci, zeby sie wysuszyly na sloncu:P

    OdpowiedzUsuń
  3. też ten system śmieciowy mnie najbardziej zaskoczył i rozśmieszył ;) no i kawa w lodówce. a autobusów bardzo współczuję.
    bardziej Cię to bawi, czy bardziej masz już tego dość? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. na szczęście do pracy mogę się dostać jednym, bezpośrednim autobusem, więc na co dzień nie mam tak źle. Gorzej jest w weekendy, np. w ostatnią niedzielę kiedy próbowałam dostać się na plaże czekałam na autobus 1,5 godziny!!! Dobrze, że byłam tam z Kolumbijczykami i Hiszpanem, bo oni mieli anielską cierpliwość! Staram się do wszystkiego podchodzić z dystansem i akceptować to jak tutaj wszystko funkcjonuje:)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja się wściekam jak muszę czekać 10min :P zacznę doceniać to co mam. chociaż z drugiej strony chyba wolę 1,5h czekać w 30st C na autobus na plażę niż 10min w mrozie na autobus na uczelnię ;)

    OdpowiedzUsuń