Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 13 marca 2011

Niepożądany gość

Tutaj je znaleźliśmy.

Mają 6 nóżek, 2 czułki, główkę, skrzydełka i są... ogromne!!! Karaluch w Brazylii to nie byle co, tylko dość duże stworzonko.  Na mój gust ma gdzieś około 3 cm długości i może 1,5 cm szerokości. Mimo swojej wielkości pojawia się niespodziewanie, tak jak nasze polskie, lubią te same rzeczy – czyli paskudzić w naszym jedzeniu i wchodzić wszędzie tam gdzie ich nie pożądamy. Charakterologicznie więc nie odbiegają od znanego nam wzoru. Brazylijczycy reagują na nie w ten sam sposób co my na nasze, miniaturowe w porównaniu do ichniejszych, to znaczy: reakcja obrzydzenia, niechęci, niepożądanego widoku, chęć dokonania natychmiastowego morderstwa!!! Znamy to bardzo dobrze, taki intruz nie ma przecież prawa żyć, skoro jest brudny i jest paskudnym szkodnikiem. 

Karaluch rzucający się do ucieczki!


Jednakże dla mnie osobiście jest duża różnica. Jeśli chodzi o nasze karaluchy to też jestem bezwzględna, ale te brazylijskie są tak duże, że przypominają przyjemne stworki. Choć widzę obrzydzenie Brazylijczyków, sama nie mam podobnych odczuć. Nigdy nie poczułam jeszcze ochoty ich zabić, choć widziałam, że przemykały, gdzieś w okolicach moich rzeczy… Po prostu są zbyt duże, jak można je tak po prostu rozmiażdżyć kapciem?  Jak dla mnie wyglądają prawie milutko, te karaluszki… Brazylijczycy nie pojmują mojego podejścia, ale ja po prostu nie mogę ich zabijać! Nawet trochę się ze mnie śmieją i opowiadają o tym wszystkim swoim znajomym… taki już los bycia obcokrajowcem…

Karaluch w ostatnich sekundach życia.
Ostatnio gdy wróciliśmy do domu, zaraz przy wejściu baraszkowały sobie aż 3 karaluchy! Dziewczyny zaczęły krzyczeć, wzywając jedynego w gronie chłopaka do pozbycia się robactwa. Ja czekałam na taką okazje od dawna, chwyciłam za aparat i sportretowałam karaluchy, specjalnie żeby je opublikować na blogu. Możecie więc zobaczyć te okropne, świętej pamięci karaluchy na zdjęciach. Byli to skazańcy z wyrokiem śmierci... natychmiastowym!!!

Po portugalsku karaluch to BARATA - też nie brzmi tak źle...:P



Dla bardziej dociekliwych, kilka informacji:

Karaluch, karaczan wschodni (Blatta orientalis, przestarzałe z tur. - karakon) – owad synantropijny (żyjący w siedliskach człowieka). Żyje w kuchniach, magazynach, wyjadając produkty żywnościowe.

Długość do 3 cm. Ubarwienie czerwone do czarno-brązowego. Dobrze rozwinięta druga para skrzydeł. Skrócone pokrywy samców nie zakrywają odwłoka, u samic krótsze. Długie czułki.

Samica składa 14-16 jaj w kokonie, ich rozwój w temp. pokojowej trwa ok. 279 dni. Wszystkożerne - są jednymi z niewielu zwierząt zdolnymi do strawienia keratyny - białka włosa (tak samo jak mole włosienniczki posiadają keratynazę - dzięki której możliwe jest trawienie keratyny) . Najchętniej gromadzą się w szparach i szczelinach oraz w miejscach wilgotnych. Mogą przenosić choroby.

Wykazują cechy stadne. Rozpoznają się wzajemnie dzięki specyficznemu wydzielanemu zapachowi. Podążają chaotycznie w miejsca gdzie są już inne osobniki. Niektóre gatunki prowadzą nocny tryb życia.*

4 komentarze:

  1. Niestety nie podzielam Twojej sympatii dla tego typu stworzonek ABSOLUTNIE NIE!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo fuuuuu!! tylko nie próbuj ich przywozić do Polski!!
    a wiesz, że "la cucaracha" znaczy "karaluch"? :) tłumaczenie pierwszej zwrotki tej piosenki brzmi:
    Karaluch, karaluch
    Już nie może chodzić
    Ponieważ nie ma, ponieważ mu brak
    Dwóch tylnych łapek

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe, chyba się domyślałam, że chodzi o karalucha w tej piosence, ale dobrze wspomnieć:P a to jest piosenka po hiszpańsku, tak?

    OdpowiedzUsuń
  4. no tak mi się z meksykiem kojarzy, a tam po hiszpańsku :)

    OdpowiedzUsuń