Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 31 marca 2011

Bloco das Passarinhas - bardziej familijnie

Niektóre dzieci prezentowały się jak
prawdziwe modelki.
Karnawał jest dla wszystkich, dlatego obfituje w różne wydarzenia, dostosowane do różnego wieku. Jednym z wydarzeń dla trochę młodszych i ich rodzin jest "Bloco das Passarinhas", czyli "Blok Ptaszków". Ptaszkami pewnie są dzieci, które aktywnie biorą udział w festiwalu, który składa się z dwóch głównych części. Pierwsza to konkurs dla dzieci, które się prezentują, wychodzą na wybieg w przebraniach i zachowują się jak modelki lub modele. Nie wiem jakie są dokładnie kryteria tego konkursu, bo nikt z Brazylijczyków nie był mi wstanie powiedzieć. Niektóre z dzieci były tak małe, że praktycznie nie wiedziały co się dzieje wokół nich i co robią.

Większość prezentujących się dzieci były dziewczynkami.

Gdyby nie wiadomo było, że to dziesięciolatka, 
można by pomyśleć, że dorosła modelka!

Inne dzieci musiały być prowadzone przez dorosłą osobę, która kierowała...bo niektóre maluchy po dwóch krokach chciały zawracać.

              
 
                                  
                                                       Malutka ale o wielkim brazylijskim duchu!

Po dziecięcym show, nastąpiła część dla dorosłych. Mężczyźni znów przebierali się za kobiety, tyle, że tym razem byli to najczęściej ojcowie lub dziadkowie, którzy na co dzień mogą być szacownymi panami, ale w trakcie szalonego karnawału nie mają problemu powariować. Przebrani mężczyźni mogli zaprezentować swoje wdzięki w paradzie przechodzącej ulicami miasta.
Poniżej transformacja:  


Do twarzy im!!!:)

czwartek, 24 marca 2011

Konkurs szkół samby we Florianópolis

Właściwie to , nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, że kolorowe pochody, relacjonowane w Polsce podczas karnawału z Rio de Janeiro to tak naprawdę konkursy szkół samby. We Florianopolis także odbył  się taki konkurs tylko na trochę mniejszą skalę niż w Rio. Szkoły samby prezentują się tańcząc i pokazując kolorowe stroje, ogromne kolorowe samochody. Co roku jest jakiś temat, do którego przygotowuje się wszystkie te dekoracje. Niestety nie wiem dokładnie jaki był temat we Floripie, ale chyba coś związanego z państwami, bo jedna szkoła prezentowała Kubę. Pokaz odbywa się na specjalnie do tego zbudowanej arenie, która jest dość długa, tak aby tancerze mogli się zaprezentować wystarczająco. Po dwóch stronach areny znajdują się widownie. Wstęp jest płatny a cena biletu waha się od 5 do 50 reali.

Z tym pokazem wiąże się krótka historia, która mi się przydarzyła.
Bardzo chcaiłam udać się na pokaz szkół samby. Nikt ze znajomych jednak nie podzielał mojego entuzjazmu.  Zadzwoniłam do innych znajomych i okazało się, że oni już kupili bilety i są w środku areny. Powiedzieli, żebym się pośpieszyła to może jeszcze uda mi się kupić bielt i do nich dołączyć. Jednak gdy dotarłam na miejsce okazało się, że bilety się skończyły!!! Chwila smutku, ale znalazłam takie miejsce na zewnątrz areny, z którego było sporo widać, choć byłam bardzo daleko od "sceny".
Tutaj jest to miejsce, z którego próbowałam oglądać pokaz.
Stałam tam razem z innymi, którym nie udało się dostać biletu, ale gdzieś po ok. 20 minutach pewien chłopak, który stał koło mnie zapytał mnie, czy chcę wejść do środka, bo on ma bilet i postanowił, że jednak nie idzie!!! Oczywiście, że nie odmówiłam!!! Chciałam mu się rzucić na szyję, ale się trochę powstrzymałam:P Udałam się kłusem do wejścia na arenę! Miałam olbrzymie szczęście, że spotkałam tego chłopaka, bo show był... no naprawdę niesamowity:

Ogromne karnawałowe samochody.
Owe samochody są pchane, przez sporą grupkę osób, nic dziwnego, ale posuwają się w ślimaczym tempie. Dzięki temu można się napatrzeć na tancerzy stojących na podestach.
Kubańscy żołnierze na kubańskim czołgu:)





Przepych i żywe kolory - podczas karnawału nie ma limitów!
Tłumy na arenie wiwatują tancerzom.
Na pokazie tyle się dzieje, że nie wiadomo na co patrzeć, na szczęście potem na zdjęciach można się przyjrzeć szczegółom.

Pomiędzy kolorowymi samochodami pojawiają się grupy tak samo ubranych tancerzy, którzy wirują w rytm energetycznej muzyki...SAMBY!

Czy ktoś ma jakąś interpretację tych strojów? Np. nurkowie

Jedną z największych atrakcji karnawału jest zobaczenie tancerek samby. Są znane z niesamowicie pięknych ciał i szybkiego poruszania nogami. Chyba dlatego mój kolega, który zrobił zdjęcie poniżej obciął im głowy, zażartował sobie mówiąc, że głowy nie są ważne....


Niektóre tancerki są bardzo umięśnione, dodatkowo mają buty na bardzo wysokich obcasach co sprawia, że owe kobiety wyglądają ogromnie, nawet patrząc z daleka.









Na filmiku można zobaczyć jeden z prostszych stylów tańca, myślę, że każdy dał by radę:P





Pochody kończą się wraz z końcem areny, tancerze wychodzą na ulicę i zrzucają z siebie stroje, któe są zrobione ze sztucznych materiałów, dlatego na pewno jest w nich strasznie gorąco!

Tancerze odpoczywają po sambowym szale w arenie!

Porzucane karnawałowe stroje są grabione przez  wszystkich, którzy chcą mieć pamiątkę z pokazu. 
Zabieranie strojów przez ludzi jest kwestią dość kontrowersyjną, gdyż jak wspomniałam wcześniej, owy pokaz jest tak naprawdę konkursem, a zwycięska szkoła miała powtórny pokaz ostatniego dnia karnawału. Więc wydawało by się, że stroje powinny im być potrzebne.... Dlatego gdy przytachałam wielką czapę, spódnice i totem do domu, Brazylijczycy śmiali się, że obrabowałam tancerzy.... Wiem jednak, że pokaz zwycięzców się odbył i wszyscy mieli stroje.

Na wieść o swojej wygranej członkowie szkoły samby União da Ilha da Magia wyrazili dziką radość na ulicach Flroianopolis:



Ta szkoła tańca miała właśnie jako temat przebrania Kubę, bardzo mi się podobała, była to ostatnia grupa którą zoaczyłam, bo o 3.00 w nocy postanowiłam wrócić do domu, choć w programie były jeszcze dwie kolejne. 
Jeśli ktoś jest zainteresowany, tutaj przesyłam link zwycięskiej szkoły samby: http://www.uniaodailhadamagia.com/



Podsumowując: było to bardzo ciekawe wydarzenie, ale uważam, że największą zabawę mieli Ci, którzy tańczyli tam na arenie. Spędziłam na oglądaniu tego pokazu prawie 4 godziny, oglądając nawet w deszczu! Na dodatek byłam sama, bo moi znajomi byli w innych sektorach areny... ale warto było. Uważam jednak, że to był karnawał "na pokaz", wystrojony, wyszykowany, ale trochę sztuczny, bo zamknięty za murami areny, dostępny tylko dla garstki ludzi. Prawdziwy karnawał powinien być dostępny dla wszystkich. Dlatego wydaje mi się, że bardziej autentyczny był karnawał uliczny Bloco dos Sujos, gdzie wszyscy mogli się bawić bez ograniczeń. 

niedziela, 20 marca 2011

Szaleństwo czas zacząć!



Prawdziwe szaleństwo!!! Wydarzenie nazywa sie Bloco dos Sujos, czyli parada brudasów. Jednak tak naprawdę polega to na przebieranej imprezie, ale nie przebiera się za brudasy!!! Zostałam poinformowana przez znajomych Brazylijczyków, że tego dnia mężczyźni ubierają się jak kobiety a kobiety teoretycznie jak mężczyźni.

Pierwsi sfeminizowani mężczyźni
Tego dnia mężczyźni ustalają co jest modne!
I kto by pomyślał, że tak ładnie można wyglądać w damskich ciuszkach!



 W praktyce okazało się, że tylko mężczyźni byli na tyle odważni by „zmienić płeć”. Tego dnia na ulicach była  znaczna przewaga kobiet, to znaczy osób, które wyglądały jak kobiety.

W imprezie uczestniczyli ludzie w każdym wieku. Nie ważne czy masz 20, 40 czy pod sześćdziesiątkę,  możesz się przebrać i włączyć w szaleństwo!

Czasem widząc przebraną osobę ciężko było zgadnąć płeć! Niektórzy mieli naprawdę dobre przebrania i tylko po bardzo dokładnym przyglądnięciu się można było odkryć czy to naprawdę jest kobieta czy nie.




Kobiety były też trochę poprzebierane, ale tylko w jakieś kolorowe opaski, brokatowe ozdoby i mocne makijaże. Nic nadzwyczajnego J Wydarzenie zaczęło się ok. godz. 12.00 brazylijskiej, czyli ok. 15.00:P Na ulicach w samym centrum miasta zaczęły napływać tłumy kolorowych ludzi. 

Tatuaże są tutaj bardzo powszechne i przy okazji takiej imprezy można się po pierwsze o tym przekonać i napatrzeć się na przeróżne wzory utrwalone na ludzkich skórach.

Tłok nasilał się z każdą minutą. Wszyscy chyba tego dnia zdecydowali się uczestniczyć w tym niecodziennym wydarzeniu. Tłum ogromy! 


Na ulicach zaparkowane samochody grały różnego rodzaju muzykę.





Tak się tańczy funk!



 Były też wielkie ciężarówki z doczepioną, bardzo wysoką sceną z tyłu, na której bawili się ludzie. Ciężarówki jechały z najmniejszą możliwą prędkością. Ludzie, którzy  byli w wielkim ścisku mieli więc możliwość utorować drogę dla wielkiego samochodu. 

 

Muzyka jaką było słychać była przeróżna , jednak najwięcej słychać było brazylijskiego funk’u. Ludzie tańczyli, rozmawiali, przemieszczali się z jednego miejsca do drugiego. Wszystko w strasznym ścisku i hałasie. Łatwo się było zgubić. Na szczęście udało mi się tego uniknąć.

Jedne z bardziej oryginalnych przebrań!

 Zabawa trwała do późnej nocy. Ja ze znajomymi zakończyliśmy imprezowanie ok. 19.00. Cieżko opisać to co się tam działo, najlepiej obejrzeć zdjęcia i filmik, może one pomogą przybliżyć panującą atmosferę. Kiedy Brazylijczycy pytali mnie co myślę o Bloco Dos Sujos odpowiadałam: LOUCURA!!! (szaleństwo)

Mundurowi pilnują porządku!

niedziela, 13 marca 2011

Niepożądany gość

Tutaj je znaleźliśmy.

Mają 6 nóżek, 2 czułki, główkę, skrzydełka i są... ogromne!!! Karaluch w Brazylii to nie byle co, tylko dość duże stworzonko.  Na mój gust ma gdzieś około 3 cm długości i może 1,5 cm szerokości. Mimo swojej wielkości pojawia się niespodziewanie, tak jak nasze polskie, lubią te same rzeczy – czyli paskudzić w naszym jedzeniu i wchodzić wszędzie tam gdzie ich nie pożądamy. Charakterologicznie więc nie odbiegają od znanego nam wzoru. Brazylijczycy reagują na nie w ten sam sposób co my na nasze, miniaturowe w porównaniu do ichniejszych, to znaczy: reakcja obrzydzenia, niechęci, niepożądanego widoku, chęć dokonania natychmiastowego morderstwa!!! Znamy to bardzo dobrze, taki intruz nie ma przecież prawa żyć, skoro jest brudny i jest paskudnym szkodnikiem. 

Karaluch rzucający się do ucieczki!


Jednakże dla mnie osobiście jest duża różnica. Jeśli chodzi o nasze karaluchy to też jestem bezwzględna, ale te brazylijskie są tak duże, że przypominają przyjemne stworki. Choć widzę obrzydzenie Brazylijczyków, sama nie mam podobnych odczuć. Nigdy nie poczułam jeszcze ochoty ich zabić, choć widziałam, że przemykały, gdzieś w okolicach moich rzeczy… Po prostu są zbyt duże, jak można je tak po prostu rozmiażdżyć kapciem?  Jak dla mnie wyglądają prawie milutko, te karaluszki… Brazylijczycy nie pojmują mojego podejścia, ale ja po prostu nie mogę ich zabijać! Nawet trochę się ze mnie śmieją i opowiadają o tym wszystkim swoim znajomym… taki już los bycia obcokrajowcem…

Karaluch w ostatnich sekundach życia.
Ostatnio gdy wróciliśmy do domu, zaraz przy wejściu baraszkowały sobie aż 3 karaluchy! Dziewczyny zaczęły krzyczeć, wzywając jedynego w gronie chłopaka do pozbycia się robactwa. Ja czekałam na taką okazje od dawna, chwyciłam za aparat i sportretowałam karaluchy, specjalnie żeby je opublikować na blogu. Możecie więc zobaczyć te okropne, świętej pamięci karaluchy na zdjęciach. Byli to skazańcy z wyrokiem śmierci... natychmiastowym!!!

Po portugalsku karaluch to BARATA - też nie brzmi tak źle...:P



Dla bardziej dociekliwych, kilka informacji:

Karaluch, karaczan wschodni (Blatta orientalis, przestarzałe z tur. - karakon) – owad synantropijny (żyjący w siedliskach człowieka). Żyje w kuchniach, magazynach, wyjadając produkty żywnościowe.

Długość do 3 cm. Ubarwienie czerwone do czarno-brązowego. Dobrze rozwinięta druga para skrzydeł. Skrócone pokrywy samców nie zakrywają odwłoka, u samic krótsze. Długie czułki.

Samica składa 14-16 jaj w kokonie, ich rozwój w temp. pokojowej trwa ok. 279 dni. Wszystkożerne - są jednymi z niewielu zwierząt zdolnymi do strawienia keratyny - białka włosa (tak samo jak mole włosienniczki posiadają keratynazę - dzięki której możliwe jest trawienie keratyny) . Najchętniej gromadzą się w szparach i szczelinach oraz w miejscach wilgotnych. Mogą przenosić choroby.

Wykazują cechy stadne. Rozpoznają się wzajemnie dzięki specyficznemu wydzielanemu zapachowi. Podążają chaotycznie w miejsca gdzie są już inne osobniki. Niektóre gatunki prowadzą nocny tryb życia.*